Francja: Polak wyjechał na zbiór jabłek i ślad po nim zaginął

Bardzo przykra historia ze zbiorem jabłek w tle. Polak pojechał do Francji na zbiór jabłek, niestety, już pierwszego dnia pracy zaginął. 

Jak informuje portal Sad24.pl – Polak z okolic Janowa Lubelskiego wyjechał w 2018 roku do Francji. Pierwszego dnia pracy przy zbiorze jabłek zaginął. Rodzina uważa, że coś się wydarzyło. Nie wiadomo, czy pan Wiesław żyje. Jeśli tak, ma dziś 53 lata.

Ostatni raz widziano go około godziny 15:00. Rodzina zastanawia się czemu nikt nic nie zauważył. Bliscy są zdania, że coś się wydarzyło, tylko nikt nie chce powiedzieć, jak naprawdę było. W sadzie zostały jego ubrania robocze natomiast w kwaterze pozostałe rzeczy osobiste, jak dokumenty i karty. Nie było natomiast telefonu.

Pan Wiesław jest przez rodzinę i znajomych opisywany jako miły, rodzinny, kontaktowy człowiek. Zostawienie rodziny czy chęć ucieczki nie są zadaniem rodziny możliwym tropem.  Właściciele sadu to polsko-francuskie małżeństwo. Pan Wiesław do pracy pojechał z kolegą, który pracował tam już kilka lat. Miejscowa żandarmeria do poszukiwań użyła dronów, psów, koni i helikoptera – bezskutecznie. Właściciele gospodarstwa byli przekonani, że wrócił do domu tirem. Taka wówczas krążyła informacja wśród lokalnej społeczności.

Zobacz też: Polacy w Irlandii mają już dość. Lockdown przedłużony o kolejne 6 tygodni